|
Redaktor: Administrator
|
|
29.11.2008. |
Zapoczątkowały ten strój środowiska studenckie krajów zachodnich, a zwłaszcza Anglii. I tak oto zaczęła się zabawa w przebieranie. Ekscentryczne modele żołnierza z epoki napoleońskiej czy dziewiętnastowiecznego modnisia zafascynowały młodzież, choć rzadko kiedy nadawały się naprawdę do noszenia na co dzień. Gwiazdy filmu i bigbitu stały się jedynymi osobami godnymi naśladowania.
Zabawa w przebieranie niewiele jednak ma wspólnego z modq w szerokim tego słowa znaczeniu. Nieuzasadnionemu, zakłócającemu normalne stosunki nurtowi mody przeciwstawia się albo wychodzi naprzeciw nurt ekonomiczny, który godzi interesy domów mody, przemysłu i handlu z interesami odbiorcy. Potężny przemysł mody dostrzegł w tym opłacalny interes, a Mary Quant - słynna projektantka mini-spódni-czek zrobiła fortunę.
Tak zrodziła się na naszych oczach młodzieżowa moda konfekcyjna - tania, masowa, zabawna, kolorowa i... chwiejna, płonąca słomianym ogniem chwilowych upodobań. Podstawową cechą tej mody jest jej odmienność. Siedemnastolatki nie chcą nosić tych samych rzeczy, co ich rodzice. Młody człowiek nie znosi ,,normalnego" garnituru, a nastolatka konwencjonalnej sukienki. Jeżeli z tych czy innych względów chłopiec zmuszony jest sprawić sobie garnitur, szuka poszerzonych albo rurkowatych spodni, marynarki ze stójką, z pagonami, z rozcięciem, podczas gdy dziewczyna wymusi matczyną zgodę na sukienkę supermini albo maxi. Słowem młodzi szukają tego, czego nie noszą ich rodzice. Wszyscy niemai młodzi ludzie z różnych środowisk zgodnie twierdzą, że nienawidzą umundurowania. Jednak jeśli rzecz jakąś zaakceptują albo sami wymyślą, stają się jej niewolnikami. Od kilku już przecież lat trwa moda na dżinsy, kolorowe golfy i koszule z pagonami, kolorowe skarpety i szoferskie kurtki. Tak ubierają się chłopcy i dziewczęta.
Nie interesują młodzieży drogie materiały wełniane ani przepiękne jedwabie - wolą welwety, teksasy, arizony, płótno harcerskie i żaglowe, a nade wszystko dzianiny. I słusznie, bardziej to nowoczesne, praktyczne, a ponadto znacznie tańsze. Ta młodzieżowa moda, która najczęściej łączy styl awangardowy z romantycznym, jest naprawdę ładna i wesoła. Nawet niewinne przebieranki są do przyjęcia (wiadomo - świat ma dwadzieścia lat), byleby... O właśnie, tu dochodzimy do czegoś, co zaśmieca czysty, wesoły nurt mody młodzieżowej. Bo chyba trudno nazwać awangardą brudne i obdarte dżinsy, obszarpane rękawy i wpadające do oczu sklejone kosmyki włosów. Na szczęście ten swoisty snobizm pozowania na brudasa i niechluja jest u nas marginesem. A długie włosy (byle czyste) dodają urody. Przecież trzej muszkieterowie i czarujący Ketling mieli kunsztowne fryzury opadające na ramiona. |
|
Zmieniony ( 29.11.2008. )
|