|
Redaktor: Administrator
|
|
29.11.2008. |
Kobieta naprawdę ma dziś tyle lat, na ile wygląda, a że wygląda dużo młodziej, niż głosi metryka - to znakomicie! Granica młodości coraz bardziej przesuwa się w górę. Zasługa to medycyny, higieny życia, kultury osobistej, lecz również mody, która istnieje po to, by kobiety odmładzać. Czy można jednak z tego wyprowadzić twierdzenie, że w modzie wiek kobiety w ogóle się nie liczy? Przecież stale słyszy się o modzie młodzieżowej, o modelach dla kobiet dojrzałych, o tym, że kobiety starsze ładnie wyglądają w jasnych kolorach. Czy nie obowiązują tu żadne prawidła?
Obowiązują, chociaż są o wiele bardziej płynne i trudne do ustalenia niż dwadzieścia lat temu. Dawniej w modzie o wiele więcej było zakazów i nakazów. Odkąd jednak zaczęłyśmy nosić perełki do sweterków bliźniaków, wszystko runęło - lakierki nie są już jedynie butami wizytowymi, a czerń i ciemne kolory przestały obowiązywać starsze panie. W modzie, podobnie jak w życiu, unikajmy słów "zawsze" i ,"nigdy"... Zmienność jest zresztą urokiem mody, która dąży do zerwania ze schematami, łamie konwencje. Jeśli dziś cokolwiek gra rolę, to chyba względy racjonalno-estetyczne. Powinnyśmy po prostu ubierać się praktycznie i ładnie. Faktem jednak jest, że inaczej myśli i czuje kobieta siedemnastoletnia, a zupełnie inaczej czterdziestosiedmioletnia. I dlatego mimo wszystko należy mówić o modzie młodzieżowej, dla kobiety dojrzałej i dla babuni. |
|
Zmieniony ( 29.11.2008. )
|